Wygospodarowaliśmy w sierpniu 8 dni i postanowiliśmy spędzić je w naszym ulubionym, europejskim kraju- we Włoszech. Wypożyczyliśmy 8-osobowego busa i w szóstkę ruszyliśmy w trasę. Pierwszy etap przebiegał Warszawy przez Wrocław do Wiednia, gdzie spędziliśmy noc. O poranku podjechaliśmy metrem na plac przed katedrą, pospacerowaliśmy po reprezentacyjnych ulicach, wypiliśmy Cafe Melange, zjedliśmy Apfelstrudel i ruszyliśmy w dalszą drogę.

Kolejny przystanek, tym razem na dwie noce zaplanowaliśmy w Padwie. ważnym punktem naszej wycieczki było zwiedzanie jednego z najstarszych uniwersytetów na świecie oraz najstarszego ogrodu botanicznego. Na uniwersytecie w Padwie studiowali Mikołaj Kopernik, Jan Kochanowski i wielu innych. Na uniwersytecie w Padwie w 1678 r. tytuł naukowy doktora filozofii uzyskała pierwsza na świecie kobieta- Elena Lucrezia Cornaro Piscopia. Bardzo postępowa była ta uczelnia. I piękna.

Padwa jest bardzo ładnym miastem. Nie jest celem wielu turystów, zwiedza się je więc przyjemnie, bez tłoku, powoli. Wiele zabytków, fajnych restauracji. Jedyny minus, to wieczorami kompletnie się wyludnia. Trudno jest znaleźć restaurację, jeśli nie miało się wcześniej zrobionej rezerwacji. Dzięki determinacji Madzi udało nam się zjeść przepyszną kolację zakrapianą wyśmienitym winem w doskonalej, posiadającej klimatyczny ogród restauracji.

Następnego dnia opuściliśmy gościnną Padwę i udaliśmy się do naszej bazy na kilka kolejnych dni- Certaldo. Po drodze zwizytowaliśmy uroczą Lukkę.

Po zjedzeniu obiadu ruszyliśmy w dalszą drogę. Toskańskie krajobrazy zachwycały zza szyb auta, niestety pogoda była w kratkę. Wreszcie, tuż przed celem podróży pojawiła się tęcza :). Dojechaliśmy do Fattoria Baccio, gdzie wynajęliśmy kamienny domek- Casa Dante. Miejsce niezwykle klimatyczne i romantyczne.

Casa Dante była naszą bazą przez 5 dni, podczas których trochę leniuchowaliśmy a trochę zwiedzaliśmy. Nie mieliśmy tym razem bardzo ambitnych planów i pojechaliśmy tylko do czterech miast: San Gimignano, Pienza i Volterra oraz maleńkiego Colle di Val d’Elsa. Wszystkie śliczne i każde nieco inne 🙂

Opisy są tym razem lakoniczne, bo wyjazd miał na celu relaks jedzenie i chłonięcie atmosfery toskańskich miasteczek a do opisania tego trzeba pisarza a nie matematyka 😉 . Ambitniejszy program planujemy na wiosnę.

W drodze powrotnej posłuchaliśmy rady Dorotki i na obiad zajrzeliśmy do mini Wenecji czyli uroczego miasteczka Chioggia. Są kanały, wąskie uliczki, urocze mosteczki i brak tłumów, autentyczne. Do tego pyszne jedzenie <3. Obiecaliśmy sobie, że że wrócimy tu na dłużej.

Niestety 8 dni minęły jak z bicza strzelił. Został potężny niedosyt i deficyt wypoczynku dlatego rzuciłam się w wir planowania jesiennej wyprawy do słonecznej Kalifornii.